piątek, 27 czerwca 2014

Breslau to nie tylko Borussia

    




     Rok 1871 w Breslau nie należał do spokojnych. Podobnie jak w całych Niemczech wzrost uprzemysłowienia pociągnął za sobą rzeszę robotników, którzy coraz mocniej i intensywniej domagali się swoich praw. Rewolucyjne hasła agitowane często wprost na ulicach i piwiarniach wrocławskich, spotkały się z zainteresowaniem biedniejszej części studenckiej braci. Źle ubrani, niedożywieni, wynędzniali studenci chłonęli wizje socjalistycznego porządku, w którym wyrównanie szans nie będzie niczym nadzwyczajnym. Konfrontacja z zamożnymi kolegami, którzy nie szczędzili środków na wystawne życie, nic nie znaczące pojedynki i rauty suto zakrapiane wyszukanymi alkoholami, tylko ich w tych przekonaniach utwierdzały.
     Zaledwie trzy lata wystarczyły, aby debata społeczna przeniosła się z zapleśniałych suteren do sal seminaryjnych wrocławskiej Alma Mater. Dekada pracy naukowej ekonomisty Lujo Bretano przypadającej na lata 1872 - 1882 była motorem i zapalnikiem nowych idei w Breslau. Wykłady, których treścią była głównie kwestia robotnicza, przyciągały tłumy, nie tylko studentów. Głębokie przekonanie o konieczności samokształcenia robotników i najuboższych zaowocowało powstaniem klubów i towarzystw działających w ramach Mohrenklub. Socjaliści jako element niepożądany i  niebezpieczny, właściwie od początku wystawieni byli na celowniku policji. Akcje solidarnościowe nie były niczym nadzwyczajnym, List otwarty w sprawie zwolnionego za postępowe poglądy dr.Eugena Dühringa, berlińskiego  filozofa i ekonomisty podpisało kilkuset studentów. 
Prawdziwa burza nadeszła w roku 1878. Wywołali ją anarchiści. Dwa zamachy na cesarza Wilhelma I, dwa nieudane, jednak siła sprzeciwu i rozmiar desperacji postępowców przyciągnął nowych wolnościowców. Rykoszetem kule zamachowców odbiły się od poczucia bezpieczeństwa, zaostrzono restrykcje wobec już nie tylko otwarcie przyznających się do anarchizmu ale także do socjalistów.
     Sankcje władz nie powstrzymały rewolucjonistów. Powołane towarzystwo Pacyfik formalnie zainteresowane kontaktami gospodarczymi z USA, w rzeczywistości było tyglem nowych myśli. Dzięki kontaktom z innymi ośrodkami min. w Szwajcarii oraz USA prężnie rozwijali się i nabierali doświadczeń. W 1887 grupa postawiona została przed sądem i wyroki skazujące zapadły min. na wrocławskich studentów Heinricha Luxa, Juliana Markuse i Jana Kasprowicza. Symbolicznie reprezentantów trzech narodowości, którzy w oczach prawa dopuścili się przestępstwa. Jan Kasprowicz został skazany 16 września i do 17 maja roku 1888 pozostawał osadzony w więzieniu na Podwalu. Akcjami sprzeciwu wobec działań władz były prowokacyjne paczki wysyłane na adres uczelni, zaadresowane Dla Naczelnego Woźnego Uniwersytetu Wrocławskiego". Doprowadzały one do szału rektora i policyjnych szpicli wciąż kontrolujących nastroje wśród studentów.

 
    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz