środa, 25 września 2013

Król strzelców z Breslau

 

 
     Jest wśród wrocławskich biografii jedna szczególnie ciekawa. Dotyczy ona Fritza Blaschke na którego wszyscy wołali po prostu Seppl. Nie był on ani znanym lotnikiem, ani naukowcem, nie był także znanym bankierem. Fritz był sportowcem, ale jakim - to dopiero historia...
     Wszystko zaczęło się szesnastego stycznia 1899 roku kiedy to na świat w pewnym niezwykle uroczym mieście nad Odrą przyszedł chłopak, którego całe życie miało toczyć się jak prawdziwa futbolówka.
     Młody Fritz mając kilkanaście lat trenował zawzięcie na Gądowie w lokalnym klubie SpVgg 05 Breslau. Mniej więcej w roku 1915 miała rozpocząć się droga na szczyt młodego Blaschkego, o którym poza kumplami ze szkoły nikt jeszcze nie słyszał. 
     Wojna bez wątpienia jest okrutnym okresem w historii, jednak w tym przypadku stała się kluczowa, ponieważ po rozwiązaniu SpVgg 05, Blaschke trafił do zupełnie innego świata. Rozpoczął treningi w nowej scenerii, w otoczeniu Parku Południowego na boisku Sportfreunde przy ul. Ślężnej.
     Krótko po tym stał się najważniejszym zawodnikiem tego klubu. To on ustawiał grę i decydował o strategii. To dzięki niemu Sportfreunde w krótkim czasie stał się najlepszym w Breslau i jednym z najmocniejszych klubów piłkarskich w Niemczech. Czterokrotny tytuł mistrza Breslau wywalczony dla Sportfreunde  musiał podziałać jak katapulta.
     Popularność Seepla rosła z każdym dniem, a umiejętności sprawiały, że był nieosiągalny dla rywali. Jednak to co jest najbardziej urzekające w postawie Fritza, to fakt że choć miał setki razy propozycję gry w innych miastach, ba innych Państwach pozostał wierny swojemu miastu.
     Lojalność spotykana wśród piłkarskich wrocławiaków jeszcze w latach 70-tych XX wieku kiedy to Wojskowy Klub Sportowy Śląsk Wrocław zdobył mistrzostwo Kraju. Zielono-Biało-Czerwoni trenowali do zwycięskiego meczu z roku 1977 kopiąc piłkę w tym samym miejscu, w którym równo 41 lat wcześniej Breslauer SV 02 rozgrywał swoje pierwsze spotkania na świeżo oddanym do użytku Sportpark Grabschen przy ul Oporowskiej. W 1936 nie było już wśród piłkarzy z Oporowskiej Seppla.
     Skończył karierę trzy lata wcześniej jako podpora swojej nowej wrocławskiej drużyny Breslauer SC 08. Jednak zanim zawiesił korki na haku, w barwach czarno-niebieskich sporo narozrabiał.
     W ciągu siedmiu sezonów sześć razy zdobył  tytuł mistrza Wrocławia oraz siedem razy tytuł mistrza Niemiec Południowych.
     Z pewnością wiele meczy utkwiło mu w pamięci ale sądzę, że jeden szczególne. Spotkanie z drużyną z VfB Królewiec w sezonie 1927/28. Mecz podczas którego kibice drużyny Seppla po kiepskiej grze swojego zespołu zaczęli dopingować rywali. Musiało to wywołać nie małą konsternację wśród breslauerów na boisku jednak pełne zaskoczenie przyszło pod koniec rozgrywki, kiedy to po tym jak goście strzelili zwycięską bramkę wrocławscy kibice na stojąco świętowali sukces rywali wznosząc głośne owacje ku chwale VfB Królewiec.
     Legenda wrocławskiej piłki po zakończeniu kariery sportowej został trenerem a po 1945 roku zamieszkał w RFN gdzie na dwa dni przed swoimi sześćdziesiątymi dziewiątymi urodzinami poszedł kopać piłkę z Abrahamem. I choć umarł w Oldenburgu do końca pozostał wierny Breslau. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz