piątek, 16 sierpnia 2013

Tajemnicza historia wrocławskich ulic



Okazuje się, że tradycja historii powoli snutych przy kominku, przy dźwiękach najbardziej  nostalgicznych melodii wszech czasów mają tradycję sięgającą mroźnej niedzieli 17 lutego 2013 roku wtedy pojawiło się takie oto pytanie:

     "Niedziela spowita mglistym powietrzem, które nie rozwiał nawet nocny wiatr z nad Odry, zaczyna wchodzić w decydujący dla naszych konkursów moment. Stary zegar śląski ze Sklepu Irena zatrzymał się na godzinie 12 i to może dlatego właśnie południe podobnie jak północ wywierają największy wpływ zarówno na porę potyczek lingwistyczno-historycznych, jak i na wybór tematów. Na pewno bicie zegara wywarło decydujący wpływ na wybór tematu dzisiejszego konkursu.
 

     To już 100 lat minęło gdy pewien wędrowiec przepadł w Breslau. Odwiedził to tajemnicze miasto nie bez powodu, uwielbiał stawiać sobie kolejne zadania, uporządkowywać i rozgryzać sens występowania symboli, nie tylko na wiekowej wierzbie pod Końskimi i na ścianie starego szpitala w Grudziądzu. Wędrowiec przemierzył miasto wzdłuż i wszerz, potem wrócił, rozglądnął się i mrugnięciem oka zapisał już mapę Breslau w głowie, ruszył ponownie, tym razem bardziej świadomie. 
     Wędrówkę rozpoczął ściskając w ręku złoty miecz, wchodząc do granicznego domu nie przewidywał nawet że za chwilę zobaczy toczące się koło, nie mógł przypuszczać nawet,  że nie będzie to zwykłe koło jakich wiele w tej okolicy, będzie to złote koło. Swoją podróż przerwał na chwilę w cieniu długiego drzewa. Spotkał tam innego wędrowca, zakochanego w Breslau, znającego setki legend i miejscowych zwyczajów. Wędrując po Starym Mieście rozstali się pod jodłą. Musiał przekroczyć Odrę aby spojrzeć w oczy białemu jeleniowi, ale opłaciło się, stąd było już naprawdę nie daleko aby zobaczyć cztery wieże, pamiętał, że równo przed tygodniem spotkał tam kobietę, dziwną, na samą myśl o niej przeszła go gęsia skórka. Miał dość tej okolicy, zmienił kierunek marszu i zmierzając na zachód odpoczął pod trzema lipami. Było już naprawdę późno gdy dotarł do miejsca w którym wieloryb, jednym machnięciem ogona rzucił go wprost w objęcia niedźwiedzia. Całe szczęście miał przy sobie jeden grosz, bez tego próżno było mu szukać miejsca na zachodnich krańcach tego tajemniczego miasta.

Jakie symbole przyszło mu zrozumieć, co one oznaczały i dlaczego akurat te miejsca zobaczył. Być może dzięki swojej intuicji wybrał taką trasę, prawdą jest że to my, dzisiaj znamy klucz do połączenia wskazanych tropów. A więc ? Jaka jest odpowiedz? Co łączy symbole, miejsca z naszym pięknym miastem ? jaki wpływ wywarły na mieszkających tu dorożkarzy, medyków, morderców i tzw. zwykłych ludzi ?


Poruszenie było nie małe jednak jeden z późniejszych Wrocławskich Argonautów - Pan Michał znał odpowiedz na pytanie. Odpowiedział następująco:
"Wydaje mi się, że wędrowiec przemierzał dawny Wrocław szlakiem karczm." po czym dodał:
"Trasa wyglądała tak: 1-Pod Złotym Mieczem (Legnicka/Nabycińska), 2-Grenzhaus (Św. Mikołaja), 3-Pod Złotym Kołem (nieistniejąca Złote Koło), 4-Langes Holz (Krowia), 5-Biały Jeleń (????), 6-Cztery Wieże (gdzieś na Nowowiejskiej?) 7-Pod Trzema Lipami (Ptasia), 8-Zum Wallfisch (Nożownicza), 9-Schwarzen Bär, 10-Gospoda na Ostatnim Groszu (Legnicka/Na Ostatnim Groszu). Nie jestem pewien wszystkich podanych nazw bo źródła podają różnie, a i nie znalazłem czasami nazw polskich/niemieckich."

Wydział dochodzeniowo-śledczy Pana Michała to dla mnie mistrzostwo świata. 

Dodałem tylko dla porządku, że:
grenzhouse mieścił się dokładnie przy obecnej ulicy Grabarskiej
pod białym jeleniem - Sępa Szarzyńskiego 

                                                                       ul. Sępa Szarzyńskiego fot. Wratislaviae Amici

cztery wieże - zum viertumrme - ul. Karola Miarki
Zum wallfisch - rybia obecnie Kaczmarskiego
Zum schwarzen bar - niedźwiedzia. 

                                                                                                                        ul. Ptasia fot. Wratislaviae Amici

     W sumie wszystkie miejsca wyróżnia rzecz niebywała obecnie - od nazw knajp wzięły nazwy ulice przy których istniały, i tak np. hirschstrasse, tannengasse, viertumstrasse, langeholzgasse, goldenradegasse, dreilindegasse. Wędrowiec nie wybrał przypadkowo przybytków, chciał zobaczyć czym się różniły od innych, skoro uhonorowane zostały tak zamienicie. 

W ten sposób kolejny konkurs wyłonił zwycięzcę, przyznam, że była to jedna z ciekawszych niedziel tej długiej zimy 

"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz