piątek, 5 lipca 2013

Piąta część wrocławskiej opowieści






 część 5



Całe szczęście oczekiwane spotkanie u Finkego przebiegło tak jak sobie wymarzył, bez zbędnych ozdobników, niepotrzebnych słów i teatralnych gestów. Zwolennicy nowego porządku nie interesowali się tego dnia knajpkami w Oder Vorstadt dlatego atmosfera jaka zapanowała w tym ciemnym lokalu zależała tylko od nich, a wczesny wieczór przywitała ciemna wrocławska noc. Idealna cisza wyparła zgiełk rozpędzonego miasta. Finke nie krył radości z sowitego napiwku i ciepło ich pożegnał. Nie wiedział że podwyższenie rachunku jest nagrodą za dyskrecję i powściągliwość której tak brakowało właścicielom wyszynków przy Gartenstrasse. Spacer po mieście zatopionym w nocy rozświetlonej ledwo rozpalonymi nikłymi świetlikami był zapowiedzią kolejnego spotkania. Przechodząc w pobliżu Klingelgasse zdawało mu się, że słyszy jak gdyby ktoś dzwonił chcąc coś oznajmić. To nie możliwe, pomyślał, przecież minęło tak wiele lat od tego zdarzenia.     
Wtorkowy poranek przywitał go dosyć wcześnie, dokładnie zaplanował sobie cały dzień, wypił doskonałą kawę, której smak uzupełnił wspaniały słodki smak gruszki i cynamonu.
Właściwie był gotowy do podróży jednym z wrocławskich Straßenbahnen w kierunku Scheitnig.
Dostojny  Armen-Sünder Glocke jeszcze nie skończył wybijać południa przypominając jak co dzień że:
"Maria ist der Name mein,
selig musen alle die seyn,
die mein lut hören, oder vernehmen spate oder fruh
die sprechen Gote dem Herren zu" kiedy on właśnie przekraczał próg kamienicy przy Neue Gasse 16.
- Cóż za zrządzenie losu drogi przyjacielu powiedział do żebraka przeszywającego go wzrokiem
- byłem przekonany, że już nigdy się nie spotkamy.
Breslau tego dnia przypominał raczej Londyn, który znał jak własną kieszeń, wciąż pamiętał atmosferę jaka panowała przy Tennyson Road. Delikatna mżawka i zapach drzew był tak intensywny, że właściwie można było zapomnieć o przejeżdżających Zündappach pozostawiających kłęby błękitnych spalin.
Spotkanie w pobliżu willi Doktora Neissera przy Fürsten Strasse  było jednym z elementów kilkumiesięcznych przygotowań. Cel jaki miał osiągnąć był niezwykle ważny. Dla niego było to najważniejsze zadanie jakiego się podjął. Wciąż słyszał wypowiadane powoli słowa.
- Do powstania tej grupy doszło wiele tat temu, zanim ktokolwiek spodziewał się że diabelscy synowie złożą na ołtarzu miliony istnień, zanim czarne słońca zawisły nad Breslau. Pamiętaj tylko ona - Clara Immerwahr  chciała to zatrzymać. Nawet ofiara jej życia nic tu nie zmieniła... niestety
Wiedział również, że tajna grupa wyznawców διάβολος swoje inskrypcje złożyła w skarbonce kościelnej, tej samej która od lat oznaczona jest literą "S". Skarbonce znajdującej się pomiędzy Odrą, a An dr Barbarakirche, zupełnie tak, jak by kpili sobie z przeznaczenia. Zapiski i tropy do uczestników spotkań organizacji posiada jeden człowiek, i to właśnie z nim za kwadrans ma się spotkać.

Dlaczego przy Klingelgasse  słyszał dzwonki? dlaczego Clara popełniła samobójstwo? o jaką skarbonkę chodzi takie było pytanie tym razem

Niezawodni ekploratorzy Pan Michał i zwyciężca tegotygodniowy Pan Paweł który tak oto odpowiedział na zadane pytania:
"Słyszał dzwonki gdyż przy Klingelgasse stał dom o pospolitej nazwie Klingelhütte lub Klingelhaus, gdzie mieszkała osoba uzdrowiona, która dzwoniąc nawoływała przechodniów do dobroczynności. Clara Immerwahr popełniła samobójstwo po tym jak dowiedziała się, że gazy bojowe jej męża Fritza Habera zabił pod Ypres, w 1915 roku, pięć tysięcy Francuzów. A odpowiedź na pytanie trzecie to być może bank Alexanderhaus."

Skarbonka mieści się w budynku fundacji rodziny Lösch, na trenie byłego szpitala "Wszystkich Świętych" po 1945 im. Babińskiego.
W piątej części pojawił się także motyw Armen-Sünder Glocke czyli wrocławskiego Dzwonu Grzeszników, o który pytałem w jednym z wcześniejszych konkursów, maksyma którą każdego dnia powtarzał dzwon w wolnym tłumaczeniu oznacza:

"Maryja jest imię me,
Bogiem sławieny będzie,
kto mój dźwięk słyszy lub późno czy wczas
do Pana Boga swój zwróci głos"


czyli inskrypcja znajdująca się na dzwonie brakuje jeszcze:
"O Rex Gloria vene cum pace amen. Anno Domini
MCCCLXXXVI fusa est haec campana in die Alexii."

czyli:
"Przyjdź z pokojem, Królu Chwały. Amen. Roku Pańskiego
1386 odlano dzwon ten w dzień Aleksego."


a brzmiało to tak:
http://www.youtube.com/watch?v=cOoS4yNaeJQ
Dzwon Grzesznika 5,8-tonowy symbol Wrocławia zawieszony był w południowej wieży kościoła Marii Magdaleny. Dlaczego grzesznika? o tym innym razem
Co do Clary Immerwahr


postaci tragicznej, której ostatnie słowa brzmiały:

"Skoro musisz to nadal robić rób to beze mnie"

na chwilę przed tym jak strzeliła sobie w serce w pistoletu męża na znak prostesu przeciwko tak wielkiemu zaangażowaniu Habera w wykorzystanie gazów bojowych i w konsekwencji śmierci tysięcy ludzi>
Sam Fritz wrocławiak jak my nazywany był Doktorem Śmierć. Naukowiec pomimo swojego niepowtarzalnego talentu, wyzbyty był jakichkolwiek skrupułów, osobiście nadzorował na wielu polach walki działanie gazów bojowych. Odpowiedzialny był także za powstanie Cyklonu B. Co prawda umarł w Bazyleii w roku 1934, więc nie wiedział jak został ostatecznie wykorzystany ten piekielny środek, myślę że gdyby jako Niemiec żydowskiego pochodzenia wiedział ile milonów ludzi Niemcy zabili nie był by tak dumny ze swojego wynalzaku, chociaż kto wie? w końcu to Doktor Śmierć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz