środa, 3 lipca 2013

Druga część wrocławskiej opowieści


część 2

… zamknął oczy, jedna myśl przebiegła mu po potylicy – Breslau… znów to przeklęte miasto.
Pamiętał doskonale wydarzenia sprzed blisko 20 lat, wciąż czuł charakterystyczny zapach tego miejsca. Niesamowitą miksturę wilgoci, odurzających kwiatów, końskiego łajna i krwi. Nie przypuszczał, że właśnie teraz, kiedy życie zaczęło biec według nowych zasad będzie musiał ponownie przekroczyć próg domu przy Coselstrasse 44. Być może tak jak przed laty spotka grubego Heinricha Stachowskiego, właściciela sklepu mięsnego, jedynego w tej okolicy prawdziwego rzeźnika. Wiedział że Stachowski odegra w jego życiu jeszcze jedną ważną rolę...
Lot do Breslau trwał niecałe 3 godziny. Lotnisko w Gandau jak zwykle prezentowało się wspaniale. Najszybciej jak to możliwe udał się na róg Neue Antoninen Strasse i Jahstrasse, na poddaszu spotkał się z mężczyzną, nie znał go wcześniej i nie wiele o nim wiedział. Jednak znajomy błysk w oku upewnił go, że nie pomylił adresu a człowiek z którym właśnie pił mocną orientalną kawę od Otto Stieblera jest właściwym adresatem niezwykle ważnych słów. Po wyjściu z kamienicy w zaledwie dwa kwadranse znalazł się na Gröschel Brücke, nie daleko przeskakując z barki na barkę odnalazł w szczelinie muru instrukcję zapisaną tajemniczym alfabetem. Wiedział dobrze, że aby rozszyfrować wiadomość i poznać cel swojej misji musi być niezauważonym i jak najprędzej dostać się do jednego z miejskich browarów. Tego samego w którym rozlewali karmelowe piwo, dokładnie to które pił przy Friedrich-Wilhelm Strasse numer 6. Jednego jednak się nie spodziewał, browarniana knajpa była już obstawiona przez Gestapo. Niebezpieczna przeprawa rzeką okazała się spóźniona. Pozostała jeszcze jedna szansa by ocalić siebie i cel swojej podróży.
Gdzie trafił i z kim rozmawiał, gdzie gospodarz kupił kawę, gdzie znalazł zaszyfrowaną wiadomość i do którego browaru musiał się udać? takie brzmiało pytanie konkursowe
Odpowiedz na zadane pytania brzmi następująco:
Po przyjeździe do Breslau udał się na róg Zelwerowicza i Sokolniczej gdzie odbywały się spotkana polskich konspiratorów z grupy "Olimp" kawę którą pił gospodarz kupił na placu Teatralnym, po tym jak znalazł się na moście Osobowickim, cofnął się do Portu Miejskiego, browarem był Kipke który robił znane piwo Carmel a pod wskazanym adresem ul Legnickiej miał swój lokal. Niestety tym razem wszyscy poszukiwacze byli zajęci obowiązkami zawodowymi i konkursu nie udało się rozstrzygnąć. Za odgadnięcie kolejnej część opowieści odpowiedziałny był Pan Paweł który świetnie poradził sobie z ukrytymi tropami. Wygrał w ten sposób nagrodę kwaśną, mam nadzieję że mu smakowała :-) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz