czwartek, 4 lipca 2013

Czwarta część wrocławskiej opowieści


 część 4
- dokąd idziesz? zapytał ostrym tonem młody oficer 28 pułku 
- jeszcze nie skończyłem zadawać pytań, czy naprawdę chcesz żebym wezwał patrol ?
Na sam dźwięk ostrego żargonu poczuł się tak jakby ubranie robiło się na nim za ciasne,  a szyję oplatał dwudziestopięciokilogramowy Boa Constrictori z  Zoologischer Garten przy Horst Wessel Strasse. Całe szczęście nie on był celem zainteresowania młodego kapitana. Zajście dotyczyło jakiegoś młodego obszarpańca który najprawdopodobniej ukradł coś przekupce przy Rosenthaler Strasse. 
Zdał sobie właśnie sprawę z tego, że doświadczenia ostatnich dni dosyć poważnie nadszarpnęły jego wiarą w powodzenie misji. W zasadzie, równie mocno nadszarpnęły jego zdrowie. Coraz trudniej było mu się kontrolować w dość powszechnych sytuacjach. Uliczne szykany w stosunku do każdego i buta z jaką maszerowali młodzi adepci diabelskiej akademii śmierci z przytroczonymi do szerokich pasów krótkimi nożami, już dawno nie powinny go dziwić, zastanawiać i powodować poczucia odrazy. 
A jednak. 
Usiadł w pobliskim parku i z kieszeni wyjął papierosy od Halpausa. Jego ulubione papierosy nazywały się Old Port, często myślał o tym,  jakie to dziwne zrządzenie losu, że najlepsze papierosy jakie palił pochodzą z Breslau.
- To nawet dobrze... powiedział sam do siebie
Siedząc w cieniu drzew myślał o ostatnich kilkunastu latach spędzonych na morzu, zawsze pod tą samą banderą.
Umówione spotkanie z tą jedyną, nie bez powodu zaaranżował w pobliżu Odry, stąd niedaleko było także do knajpy Alfreda Finkego, lokalu niezbyt wytwornego, to prawda dużo lepiej prezentowała się restauracja Schirdewana pod numerem od 19 do 23 ale za to u Finkego znał każdy centymetr na pamięć, znał na pamięć wszystkie korytarze i wiedział doskonale gdzie znajdują się tylne wyjścia i gdzie w pobliżu czeka na niego i innych uciekinierów zawsze uchylony właz – brama do podziemnego Breslau, sieci miejskich kanałów, pełnych wilgoci, niewyobrażalnego smrodu, ale przede wszystkim ciszy i schronienia. Spojrzał na swoją pasówkę Omegi, do spotkania zostało jeszce około 10 minut.
Leżąca na ławce Schlesische Zeitung zaintrygowała go krzyczącym nagłówkiem. „Potworna zbrodnia – morderca SS-manów pozostawił podpis – Manduba” Z treści artykuły wynikało że zabójca, lub zabójcy dokonali zbrodni na kilku SS-manach wykorzystując do tego noże rzeźnicze. Jedna myśl – jak wiosenny wiatr oplotła tego siedzącego samotnie człowieka – Coselstrasse…

Pytanie dotyczyło szczegółów – gdzie wyprodukowano piapierosy?, przy jakiej ulicy była knajpa wybrana na spotkanie z ukochaną? oraz co ma wspólnego Coselstrasse z okropną zbrodnią?
Prawidłowej odpowiedzi udzieliła nieoceniona Pani Marta "papierosy wyprodukowano przez firmę Halpaus która miała swoją fabrykę na Placu Solidarności nr 1/3/5 a Alfred Finke miał fabryczkę alkoholi na Rydygiera (Gustav Muller Str.)" Pan Michał znał odpowiedz na oba pytania, przeczuwał również co ma wspólnego Coselstrasse z tajemniczym podpisem "Manduba" - bohaterem konkursu sprzed kilku miesięcy. Co dalej? Domyślacie się o co chodzi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz